Sygnity

Artykuły

Jak wygląda rekrutacja i wdrażanie nowych pracowników w czasie kwarantanny?

Jako duża firma technologiczna z kilkoma oddziałami w różnych miastach Polski i zespołem HR w Warszawie, prowadzimy nasze rekrutacje częściowo zdalnie. Kiedy więc w marcu Sygnity wprowadziło pracę z domu, jako formę ochrony pracowników przed ryzykiem zarażenia Covid-19, rekrutacja online nie była dla nas aż tak dużym wyzwaniem.  

Pierwszym etapem rekrutacji jest w Sygnity zawsze rozmowa telefoniczna z kandydatem, który na koniec dostaje pracę domową – zadania techniczne, sprawdzające jego wiedzę i umiejętności. Kandydatów, którzy przeszli pozytywnie ten etap, zapraszaliśmy dotychczas na spotkanie z potencjalnym przełożonym. Spotkania twarzą w twarz zawsze były dla nas najlepszą metodą na zweryfikowanie wzajemnej „chemii”, ale w czasie pandemii nie były niemożliwe do zrealizowania. Dlatego musieliśmy przemodelować proces rekrutacji i „przećwiczyć” zdalne rozmowy z menedżerami. Jak się okazało, podczas spotkania online możemy równie dobrze sprawdzić dopasowanie kandydata do zespołu.  

Zmiany zaszły też w procesie onboardingu. Wdrażanie się w nowe obowiązki jest zawsze wyzwaniem – tym większym, jeśli pracuje się z dala od zespołu. Do tej pory nowy pracownik poznawał współpracowników w biurze, miał więc dostęp do wszystkich potrzebnych informacji na wyciągnięcie ręki. W czasie kwarantanny to się zmieniło. Największym wyzwaniem dla zespołów była zmiana sposobu wprowadzania w projekty – wymagało to od nas dużo większej dyscypliny i planowania. Jednak – jako firma IT, która ma duże doświadczenie w prowadzeniu złożonych projektów – szybko poradziliśmy sobie z tym zadaniem.

Pandemia nie zatrzymała naszych planów rekrutacyjnych – od marca dołączyło do nas kilkunastu nowych pracowników. Sprawdźcie, jak wspominają w 100% zdalną rekrutację i proces wdrażania się w obowiązki.

Dorota, Menedżer Projektu. W Sygnity od 1 kwietnia 

Nie ukrywam, że wizja wdrażania się w nowe obowiązki w nowej organizacji i jeszcze dodatkowo w ,,nowej rzeczywistości” wzbudzała mój niepokój. Początki nigdy nie są łatwe, a teraz dodatkowo sprawę utrudniał fakt, że cały mój zespół pracuje zdalnie. Na szczęście, z każdym kolejnym dniem pracy było coraz lepiej. Dostałam wsparcie od szefa i zespołu, standardem stało się to, że pracujemy on-line. Dzięki temu nie tylko szybko się wdrożyłam w nowe obowiązki, ale i od razu poczułam się częścią zespołu.

Piotr, Menedżer Sprzedaży. W Sygnity od 1 maja 

Wdrażanie w nowe obowiązki zdalnie to duże wyzwanie dla obu stron – zarówno dla szefa jak i pracownika. Na razie osobiście poznałem tylko swoją szefową, mam nadzieję, że szybko wrócimy do biurowej normalności i będę miał okazję poznać osobiście resztę zespołu.

Jako menedżer sprzedaży biorę udział w wielu spotkaniach i prezentacjach z klientami, które z racji pandemii odbywają się teraz głównie on-line. Zdalne spotkania mają inną siłę odziaływania niż te osobiste, to zupełnie inna forma kontaktu, która rządzi się swoimi prawami. Zdecydowanie jestem zwolennikiem spotkań twarzą w twarz (a nie w monitor).

Hubert, Programista Java. W Sygnity od 18 maja 

Rozmowa rekrutacyjna on-line była dla mnie równie stresująca, jak rozmowa twarzą w twarz. Pierwsze dni pracy były wyzwaniem, bo wszyscy pracujemy teraz zdalnie i swój zespół poznawałem przez wideorozmowy. Okazało się jednak, że to nie miało większego znaczenia i nie wpłynęło negatywnie na proces uczenia się nowych obowiązków – nie mam problemu z zadzwonieniem do bardziej doświadczonego kolegi z zespołu z prośbą o radę. Według mnie, zdalne wdrażanie się w obowiązki niewiele się różni od „biurowego”, dzięki narzędziom, które nam to ułatwiają, jak Jira czy Teamsy.